O kuferkach wierszem!
Tuesday, October 30th, 2007Cześć!
Uznałem, że nie ma wała - dzisiejsza notka wierszem będzie. O kuferkach na kosmetyki. Proza się blogowo zdecydowanie wyeksploatowała, zwłaszcza przy 20-tym arcie tego wieczoru!
Kiedy wczoraj wyszedłem z domu, cichcem wprost z piorunochronu…
Gdy mijałem ja ten drucik, rzekł mi głos: a gdzie kogucik?!
Głos ten z głębi duszy wylazł, strach mię oblał: co to teraz?
Raz już jeden kur ten został i pragnieniu coś nie sprostał…
Jak wracałem do mieszkania, żona jest nie do poznania.
Mówię: kogut musi jechać ze mną, żona na to łup mnie deską!
Myślę: co tym razem znów się stało, znowu żarcia ma za mało?!
Ale temat się sklarował, chociaż z czachy dym parował:
Gdzie kuferek, krzyczy żona, weź uciekej ty mi z doma!
A kuferek sobie leży, pod stolikiem i nie wierzy.
Gdzie ta miłość, gdzie te luby, ciągle tylko rwą te czuby!
“dziękuję” ![]()
